Powrót do: Poradniki fotograficzne

Sprzedaż zdjęć na Alamy

W tym poradniku przedstawiam szczegółowo najważniejsze informacje dotyczące jednej z największych agencji stockowych na świecie. O sprzedaży zdjęć na Alamy wspominałam również już wcześniej w poradnikach ogólnych na temat banków zdjęć.

Stock photography by Arletta Cwalina at Alamy

Rodzaj: bank zdjęć typu macro
Siedziba: Wielka Brytania
Rok założenia: 1999
Język polski: nie (tylko angielski i niemiecki)
Aplikacja fotografa: przesłanie 4 zdjęć, czas oczekiwania 1-4 dni, na tym etapie nie przyjmują zdjęć typu edytorial
Metody przesyłania plików: formularz www, FTP, dysk wysłany pocztą
Dzienny limit wysyłania: brak
Minimalny rozmiar zdjęcia: 17MB (w tiff).
Dane IPTC: tak
Wyłączność na zdjęcia: nie
Czas rozpatrzenia zdjęć: 1-4 dni
Licencja: RM (Rights Managed), RF (Royalty Free).
Zarobki fotografów: w zależności od wybranej przez klienta licencji, od kilku $ do nawet kilku tysięcy $, podział zysków 50/50%
Program afilicyjny: tak
Metody wypłat: przelew na konto bankowe, Paypal, Skrill
Waluta: do wyboru Funt (GBP), Euro (EUR) lub Dolar (USD)
Minimalny poziom wypłat: $75 (od grudnia 2013). Wcześniej minimalny próg wynosił $250, następnie $175 oraz $100

Alamy zostało założone w UK w roku 1999. Przez wiele lat, aż do dziś jest jednym z najpopularniejszych i największych stocków, jak sam lubi o sobie mówić, jest fotograficzną encyklopedią, w której klient znajdzie wszystko, czego może potrzebować. Dla porównania, w sierpniu 2010 Alamy przebiło 20 mln zdjęć w swojej ofercie, w grudniu 2013 baza zdjęć oferowała ponad 40 mln plików, codziennie dodawanych było ok. 21 tys. nowych obrazów. Na początku roku 2016 baza wynosi ponad 70 mln plików, a dziennie przybywa ok. 65 tys. nowych zdjęć.

Pomimo bardzo dużej ilości fotografów w agencji, Alamy bardzo szybko odpowiada na emaile, bo zwykle w ciągu godziny, chętnie i cierpliwie udziela wszelkiej pomocy, utrzymuje stały kontakt ze swoimi fotografami, kiedy planuje zmiany, pyta, zbiera opinie, wysłuchuje. Wiele osób przyznaje, że tutaj czuje się jak w „rodzinie”.

domek w górachAlamy to bank zdjęć typu macro. Jakie są podstawowe różnice pomiędzy macrostock i microstock?
Przede wszystkim agencje typu micro oferują tylko rodzaj licencji Royalty Free (RF), bardzo niskie ceny, np. sprzedają zdjęcie od 1$ (a nawet taniej), podczas gdy w agencjach macro klient płaci ok. 20-50$ minimalnie za sprzedaż 1 licencji.
W microstock standardem są oferowane subskrypcje, czyli abonament, gdzie klient płaci wręcz symboliczną kwotę za pakiet, z którego może wykupić xxx zdjęć w ciągu xxx czasu, np. 750 zdjęć przez miesiąc – kupuje dużo, płaci mało.

Takiego systemu nie prowadzą agencje macro, a co więcej, zapłata za sprzedaż tutaj nie odbywa się natychmiast. Zdjęcie dostępne w banku zdjęć macro może zostać użyte przez klienta w projekcie na etapie roboczym (w szkicu), po pewnym czasie będzie wyświetlony raport o sprzedaży, a jeszcze później zostanie opłacona faktura. W tym czasie może minąć kilka tygodni lub miesięcy. Tak pracowały tradycyjne agencje i tak to funkcjonuje nadal z dużym powodzeniem.

Alamy to z pewnością agencja dla cierpliwych, ale ta cierpliwość się opłaca, co widać podczas wypłat.

Czasami znajdujemy swoje zdjęcia w użyciu, np. na portalu newsowym, czy blogu, itp., a jeśli w ciągu 3 miesięcy nie dostaniemy raportu o sprzedaży, można to zgłosić do Alamy z prośbą o zwrócenie uwagi na zaległą zapłatę. Ogólnie jednak nie ma takiej potrzeby, gdyż wszystkie sprzedaże w końcu są rejestrowane, a faktury opłacane przez klientów.

Refund w Alamy

Istotna uwaga, która czasem szokuje i irytuje nowych fotografów – klient może dostać zwrot pieniędzy (refund) i jak najbardziej ma to sens, np. klient pracuje nad projektem, ale w ostatnim momencie wchodzą zmiany lub projekt zostaje ostatecznie odrzucony, czyli tak naprawdę klient nie wykorzystał zdjęcia i nie zarobił na nim pieniędzy. Ceny za licencje są tu dość znaczące… Alamy szanuje klientów i doskonale zdaje sobie sprawę, że ten biznes pójdzie lepiej, jeśli zachowa się jak przyzwoita tradycyjna agencja i nie będzie zmuszała klientów do płacenia za coś, czego faktycznie nie użyli.

Podobno może się zdarzyć, że taki refund pojawi się po kilku latach (bardzo wyjątkowe przypadki), ale jednocześnie bywają takie sytuacje, że po zwrocie zdjęcie jest od razu ponownie kupione, czasem w niższej cenie (np. jeśli klient wynegocjował zniżkę przy większych zakupach), a czasem w wyższej cenie, nawet dwukrotnie! Bywa, że i w tej samej cenie, co przed zwrotem, z powodu wybrania przez klienta innej licencji o tej samej wartości. W moim przypadku refund zdarza się raz na 1-2 lata (przy comiesięcznych regularnych sprzedażach), czyli można to zupełnie zignorować.

Dwa rodzaje licencji do wyboru

Wysyłając zdjęcia do Alamy nie pozbywamy się praw autorskich, a jedynie udzielamy zgody na sprzedaż licencji. W Alamy możemy sprzedawać zdjęcia pod różnymi pseudonimami, a dodatkowo sami decydujemy dla każdego zdjęcia osobno, czy chcemy sprzedawać je na licencji Royalty Free czy Rights Managed. Wśród początkujących stockerów jest mnóstwo wątpliwości, o co chodzi z tymi licencjami, a zatem już tłumaczę.

Ogólnie o różnicach pomiędzy licencjami RF i RM pisałam wcześniej w innym artykule. W tej agencji to autor zdjęcia wybiera samodzielnie rodzaj licencji dla każdego zdjęcia, zależnie od jego własnego widzimisie. Pod jednym warunkiem – podczas uzupełniania (edycji) informacji po akceptacji zdjęć musimy wybrać ilość osób lub zastrzeżonych obiektów/ znaków towarowych pokazanych na zdjęciu, a w razie gdy są jakieś postacie lub obiekty, musimy także załączyć dokument Model Release lub Property Release (pisemna zgoda na użytek komercyjny). W razie braku takiego dokumentu system automatycznie wybierze licencję RM, tym samym klient widząc brak takiego dokumentu będzie wiedział, że nie może go wykorzystać komercyjnie, a jedynie jako „editorial use only”.

para zakochanych patrząca na balonikiCzęsto pojawia się pytanie o to, kto odpowiada za publikację zdjęcia bez zgody modela (lub właściciela obiektu w przypadku braku property release). Otóż zadaniem fotografa jest dostarczyć zdjęcie do agencji z uczciwym zaznaczeniem braku MR lub PR (oczywiście nie naruszając przy tym prawa podczas wykonywania zdjęć), natomiast klient (wydawca, publikator, itd.) odpowiada za swoją pracę, czyli za to w jaki sposób opublikuje zdjęcie w swoim projekcie. Zatem, ostateczna odpowiedzialność za komercyjne wykorzystanie fotografii leży po stronie klienta. Jeżeli mamy wątpliwości, czy zdjęcie wymaga takiego dokumentu, lepiej od razu zaznaczyć brak zgody MR lub PR i wybrać opcję „editorial”. W razie potrzeby, klient może próbować skontaktować się z właścicielem wizerunku (osoby lub obiektu) i poprosić o taką zgodę bezpośrednio.
Nieporozumienia fotografów wynikają z zupełnie innego charakteru pracy w agencjach microstock, który funkcjonował do niedawna, gdzie sprzedaje się tylko licencję RF i zgoda modela/ właściciela obiektu jest absolutnie wymagana do sprzedaży komercyjnej. W ostatnim czasie jednak agencje zmieniły tę zasadę podciągając użytek editorial pod licencję Royalty Free.

W Alamy oba rodzaje licencji (Rights Managed i Royalty Free) sprzedają się mniej więcej na tym samym poziomie ilościowym i cenowym. Po wybraniu jednego rodzaju licencji (dla konkretnego zdjęcia), nie możemy zmieniać już zdania (w nadzwyczajnych sytuacjach agencja robi wyjątki i po kontakcie mailowym istnieje możliwość zmiany, ale z różnych powodów nie ma gwarancji, że to się uda).

Przypominam – nie wolno sprzedawać tego samego zdjęcia (lub bardzo podobnego) na dwóch różnych licencjach!

bukiet jesiennych liści w dłoniIdąc dalej, zgoda modela jest potrzebna nie tylko dla całej wyraźnej, czytelnej postaci, ale nawet dla części ciała, np. jeśli mamy na zdjęciu dłoń z bukietem liści, lub w tle za obiektem jest lekko rozmyta, ale wciąż widoczna postać, musimy zaznaczyć opcję w systemie, że na zdjęciu jest 1 osoba, a tym samym musimy potwierdzić, czy mamy zgodę modela, czy nie. Ma to swoje uzasadnienie.
Wyobraźcie sobie taką sytuację: klient potrzebuje zdjęcie na okładkę książki, pokazujące dłoń trzymającą liście. Jedna osoba na zdjęciu faktycznie się znajduje i to też zaznaczamy w edycji pliku na Alamy. Przed ewentualną sprawą sądową ze strony właściciela wizerunku – ręki (jakkolowiek głupio to brzmi), agencja musi się zabezpieczyć dokumentem zgody na piśmie.
Ten przykład obejmuje także zgodę wizerunku obiektu lub znaku towarowego i wymaganego dokumentu property release. Jeżeli wyślesz zdjęcie biegacza w butach Adidas albo budynku z reklamą Ferrari i wybierzesz opcję NIE w zakładce „czy zdjęcie przedstawia znak zastrzeżony”, wprowadzasz klientów w błąd, a producent (lub klient w razie jego problemów) może założyć ci sprawę… kosztowną.

Zarobki i sprzedaż zdjęć na Alamy

Podczas gdy microstocki toczą wieczną wojnę cenową, kto ma taniej, Alamy wciąż trzyma się świetnie trzymając poziom cenowy na przyzwoitym poziomie macro. Owszem, zdarzają się kwoty mniejsze niż 20$ za pobranie (zakup licencji), ale są to bardzo sporadyczne przypadki dla masowych, gigantycznych klientów, kupujących naprawdę ogromne ilości obrazów każdego miesiąca, jak np. dziennik internetowy, który codzienne publikuje dziesiątki zdjęć.

Średnia cena regularnej sprzedaży tutaj to ok. 80-200$, a ostatnim czasem coraz częściej 250-500$ aż do 1-2 tys. dolarów. Wybór waluty należy do fotografa, możemy wybrać pomiędzy $, € i £. Od tej ceny Alamy dzieli się jedną z najbardziej uczciwych na rynku prowizji, 50/50% dla każdej strony. W dawnych latach były to nawet prowizje 85% i 65%, jednak sytuacja rynkowa zmusiła wiele agencji do zmian. Mimo to wciąż oferta Alamy jest bardzo atrakcyjna. W przypadku sprzedaży partnerskiej (przez pośredników) podział zysków to 30/30/40% (40% dla pośrednika). Mamy tutaj możliwość wyboru, czy chcemy, aby nasze zdjęcia były sprzedawane poprzez strony partnerów, a także możemy wybrać, w których krajach lub kontynentach. Jest to idealna opcja, jeżeli wysyłamy zdjęcia bezpośrednio też do innych agencji i nie chcemy ich powielania w kolekcji z różnych źródeł. Sprzedaże partnerskie zdarzają się jednak bardzo rzadko, zdecydowanie częściej jest to bezpośrednia sprzedaż z zyskiem 50%. Dla studentów wybranych szkół oferta jest wręcz nie do odrzucenia – 100% od sprzedaży przez dwa lata od daty rejestracji!

Alamy nie wysyła powiadomień email o sprzedanym zdjęciu, sprawdzamy to samodzielnie na swoim koncie w Alamy.

Po przekroczeniu minimalnego progu 75$ w sekcji Cleared Balance automatycznie Alamy zrealizuje przelew na nasze konto (Paypal lub bankowe) lub inną metodą, zależnie od tego jaki rodzaj przelewu wybraliśmy na swoim profilu. Istotny detal – w tej agencji zysk ze sprzedaży wyświetla się w całości, czyli w cenie, jaką klient zapłacił (gross – brutto), a dopiero w szczegółach sprzedaży widzimy kwotę dla nas (net).

dwa żółte prezenty na chodnikuPoniżej przedstawiam wyjaśnienie kalkulacji, jakie fotograf widzi na swoim koncie, w zakładce „Balance of account”.

Balance brought forward: $xx.xx – suma za poprzedni okres, oczekująca na wypłatę
Total sales: $xx.xx – całkowita sprzedaż gross (brutto, przed podziałem % z agencją) od założenia konta
Commission / charges: $-xx.xx – odjęta prowizja od powyższej kwoty
Total payments to you: $-xx.xx – suma całkowita wypłat, jaką autor otrzymał dotychczas od agencji
Balance carried forward: $xx.xx – kwota oczekująca do wypłaty, kiedy klienci opłacą zaległe faktury
Cleared balance: $xx.xx – kwota z zapłaconych już faktur, czekająca na przelew dla fotografa
Next payment date: Not due (jeśli cleared balance jest mniejszy niż 75$) lub 01.miesiąc.rok, jeśli przekroczyło 75$

Bardzo częste pytanie początkujących – ile zdjęć trzeba mieć, żeby tu sprzedawać? To absolutnie zależy od zdjęć. Im większa różnorodność w portfolio, tym więcej sprzedaży. Dla porównania, jednym wystarczy 50-100 zdjęć w galerii i notują pierwszą sprzedaż w ciągu 2-4 tygodni, inni mając 5-10 tysięcy (!) zdjęć ledwie sprzedadzą coś raz na pół roku/ rok, a są i tacy, co od kilku lat czekają na pierwszą sprzedaż. Przy czym dość istotna uwaga – większość z osób narzekających na brak sprzedaży wysłała do Alamy dokładnie te same zdjęcia, które sprzedają również na rynku microstock oraz opisy zdjęć są fatalne. Czyli, nie tylko konkurują sami ze sobą na ceny, ale też wysłali do agencji macro niedopracowany produkt.
Znam takich, którzy mając 700-1000 plików wskakują na regularne, comiesięczne sprzedaże, a inni przy 2-10 tys. zdjęć sprzedają nawet kilka zdjęć codziennie. Bogata galeria ma sens tylko wtedy, gdy zdjęcia się nie powtarzają, a im bardziej wyjątkowy temat, tym mniejsza konkurencja.

O tym, jakie warunki należy spełniać, aby sprzedaże nie były tylko marzeniem pisałam w poprzednim artykule (na końcu).

Wysyłanie zdjęć do Alamy

Alamy nie posiada obsługi strony w języku polskim, wszystkie opisy wykonujemy w j. angielskim.

czerwony kasztan kwitnieDo maja 2010 Alamy wymagało „dmuchania” (powiększania, interpolacji) zdjęć do większych rozmiarów. Dziś nie ma tego wymogu i możemy wysyłać pliki w naturalnym rozmiarze. Obecnie minimalnie jest to 17MB dla pliku TIFF, ale my wysyłamy JPEG (.jpg), czyli wystarczy, jeśli zdjęcie ma 3-5MB. Minimum 6 megapikseli. Wysyłanie odbywa się poprzez stronę Alamy lub poprzez FTP. Dodatkowo w przypadku ogromnej ilości zdjęć możemy wysłać pocztą dysk z plikami, a agencja sama zajmie się umieszczeniem plików w systemie. Istnieje również możliwość sprzedaży zdjęć z telefonów poprzez serwis Stockimo, gdzie warunki wysyłania różnią się od opisanych tutaj, jest to zupełnie osobny temat.

Przystąpienie do agencji wymaga przesłania pierwszej testowej paczki składającej się z 4 najlepszych jakościowo zdjęć o tematyce komercyjnej. Wszystkie zdjęcia testowe muszą zostać zaliczone. Po otrzymaniu maila z informacją o akceptacji jesteśmy w agencji i możemy słać kolejne paczki, przy czym nie ma limitów ilościowych – wysyłasz tyle zdjęć, ile chcesz.

Każdorazowo zdjęcia przechodzą kontrolę jakości, a fotograf otrzymuje powiadomienie email. Alamy sprawdza tylko jakość techniczną plików, czyli możemy słać każdy temat. W microstockach fotografowie bardzo często mają odrzucone zdjęcia także z powodów LCV – low commercial value, niska wartość komercyjna, a często w ogóle bez powodu, ot po prostu 😉

Przesyłane pliki z każdej paczki sprawdzane są tylko częściowo, tzn. z całej paczki inspektor wybiera losowo kilka zdjęć. Przy tak ogromnych ilościach otrzymywanych zdjęć (ponad 50 tys. dziennie) agencja nie byłaby fizycznie w stanie przerobić takiego materiału, a jako poważna agencja, zakłada że ma do czynienia z fotografami zawodowymi, którzy zdają sobie sprawę z konieczności dbania o najlepszą jakość swoich produktów.

Naszym celem nie jest zawalenie agencji masą śmieci, ale dbanie o najlepszą jakość, satysfakcja klientów i ich powrót po więcej!

ogród w WilanowieW przypadku odrzucenia jednego ze zdjęć, odrzucona zostaje cała paczka, a przy wadliwym zdjęciu widnieje informacja, co jest przyczyną odrzucenia. Podczas obróbki zdjęć oglądajcie koniecznie plik na powiększeniu 100%, kawałek po kawałku, aby uniknąć wad. Przy kilku odrzutach (failed) konto zostanie „zamrożone” na ok. 30 dni, a jeśli w kolejnych paczkach praca nie ulegnie poprawie, nawet na pół roku, żeby fotograf miał czas nauczyć się robić dobre jakościowo zdjęcia.

Na prawie 4 tys. zdjęć, jakie mam obecnie w portfolio, zdarzyło mi się jeden raz zobaczyć czerwone failed, czyli „oblać paczkę” z powodu jak najbardziej zasłużonego – na zdjęciu był wyraźnie widoczny, choć maleńki ślad po niestarannie wykonanym retuszu. Po poprawieniu zdjęcia i upewnieniu się, że kolejne pliki są już dobre, paczkę wysłałam ponownie i od tamtej pory wszystkie są akceptowane w 100%. W ciągu kilku lat zdarzyło mi się również 2 razy zaliczyć „partially failed”, czyli oblanie częściowe, spowodowane wielkością pliku i zerwanym połączeniem z serwerem, jednak ten typ oblania nie ma znaczenia.

Po wysłaniu zdjęć i ich akceptacji przez inspektora zdjęcia będą czekały na dalszą edycję informacji, m.in. uzupełnienie słówek (keywords) wg ich ważności, oraz zaznaczenie kilku opcji, jak ilość osób na zdjęciu, posiadane zgody modela, typ pliku, itd. Proponuję uzupełnić pliki w dane IPTC już podczas obróbki graficznej zdjęć, zanim wyślecie paczkę do Alamy, co znacznie przyspieszy i ułatwi ich edycję. Nie ma jednak takiej konieczności, a jest to tylko dla wygody fotografa. Przy kilkudziesięciu/ kilkuset zaakceptowanych zdjęciach szybko przesuniecie słówka do odpowiednich rubryk. Po tym zabiegu zdjęcia są gotowe do sprzedaży już od następnego dnia, po zaindeksowaniu w systemie. Najszybciej udało mi się sprzedać zdjęcie w ciągu 7 dni od wysyłki, a niektórzy mówią o kilku godzinach…

W razie potrzeby usunięcia zdjęcia z kolekcji czas oczekiwania wynosi 90 dni i tu mamy dwie możliwości: usunąć plik jeszcze na etapie edycji, zanim zdjęcie zostanie zatwierdzone – popchnięte z sekcji not ready do ready, albo zdjęcie już widoczne w sprzedaży zaznaczyć do usunięcia i czekać cierpliwie, plik będzie w sekcji awaiting deletion. Istnieje jeszcze trzecia możliwość w pilnej sprawie, choć nie zawsze pewna (podobnie jak z awaryjną zmianą licencji), skontaktować się emailowo z agencją i wyjaśnić przyczynę, z prośbą o jak najszybsze usunięcie pliku z serwisu (+24h indeksu).

Ile zdjęć wysyłać z jednej sesji

Z jednej strony wydaje nam się, że im więcej zdjęć w kolekcji, tym więcej do wyboru ma klient. No właśnie, jaki to wybór, jeśli damy klientowi masę niemal takich samych ujęć. Alamy ze swojej strony prosi, aby nie przekraczać 5 podobnych ujęć z jednej sesji, a ja sugeruję nie przekraczać 3 podobnych zdjęć. Trafiłam kiedyś na galerię fotografa, który miał ponad 15 tysięcy zdjęć, z czego 12 tys. ujęć było niemal tym samym. Scena psa na łące, w bladych nudnych kolorach i zupełnie nieciekawym kadrowaniu, ot spacerowe pstryki… Sto ujęć psa patrzącego w prawo, na każdym kolejnym ujęciu pies coraz bardziej spogląda w kierunku fotografa, kolejne sto zdjęć… potem następne setki ujęć tego samego psa z profilu, z tyłu, z góry, potem inny pies w takiej samej serii… Tysiące zdjęć, w których nie dokonano kompletnie żadnej selekcji, a klient miałby tracić swój cenny czas na takie NIC?

Niektóre agencje macrostock nie przyjmują więcej niż 3 podobne ujęcia, gdyż wiedzą, że im bardziej zróżnicowana galeria, tym lepiej dla każdego – dla klienta, który zaoszczędzi czas na przebieraniu w masie bezwartościowych kopii, dla agencji, bo nie zawalimy jej serwerów śmieciami, a w końcu dla nas, bo zachowamy wartościowe portfolio, a w przypadku Alamy nie zaniżymy sobie rankingu CTR.

Ranking CTR

Click Through Rate (CTR), statystyki i wykresy pokazujące poziom fotografa w wyszukiwarce Alamy. Mówiąc wprost, wartość fotografa wyliczona na podstawie jego aktywności (częste i regularne paczki), trafności w wynikach wyszukiwania (doskonale dobrane tagi) oraz skuteczności w sprzedaży zdjęć. Początkujący dostają na przywitanie bardzo dobry status o wartości 0,50 CTR. Aby go utrzymać, muszą regularnie wysyłać zdjęcia, a te muszą się dobrze sprzedawać, a żeby się dobrze sprzedawać, muszą trafić w oczekiwania klientów (tematyka, kadrowanie, perspektywa), a przede wszystkim być perfekcyjnie opisane (title, description + keywords). Im wyżej jesteśmy w rankingu, tym lepsza pozycja naszych zdjęć podczas wyszukiwania. 

Alamy vs microstock

domek drewniany w zimieKolejne podstawowe pytanie początkujących – czy można wysyłać te same zdjęcia do banków zdjęć microstock i do Alamy? Tak, ale należy zadać sobie pytanie, czy warto. Alamy nie wymaga wyłączności, nie ogranicza fotografów i nie ma zastrzeżeń, jeśli chcesz sprzedawać te same zdjęcia 100-krotnie taniej w innym miejscu. Ale… Klienci nie są głupi, jest to normalne i oczywiste, że wybiorą tańszą opcję tego samego produktu, czyli pójdą do micro, jeśli tam też oferujesz ten sam obraz. Wielu fotografów (w tym także ja) przekonało się o tym na własnej skórze i stąd mogę zapewnić, nie są to tylko domysły, choć niektórzy podważają to nazywając tylko teorią, mówiąc – komu chciałoby się skakać po agencjach i szukać taniej… Owszem, część klientów pozostanie przy Alamy choćby z racji etyki i chęci wspierania uczciwych agencji, ale to nie działa dla wszystkich tak samo. Dla wielu klientów liczy się przede wszystkim cena. Jeśli masz wyjątkowo dobre i ciekawe zdjęcia, warte są one wyjątkowej ceny.

Pomimo, że Alamy jest agencją typu macro i ma opinię agencji drogiej, to wbrew pozorom, w niektórych przypadkach klient może kupić zdjęcia znacznie taniej niż w microstock. Różnica pochodzi z zakresu limitów na licencji Royalty Free. Przykładowo – w microstock klient chcąc zrealizować projekt z wydrukiem miliona kopii (czyli powyżej maksymalnego progu licencji standardowej, powiedzmy 250-500 tysięcy) musi wykupić droższą licencję rozszerzoną (Enhanced lub Extended), podczas gdy w Alamy zakres limitów jest dużo szerszy i w standardowej licencji klient otrzyma to, co w micro po cenie licencji rozszerzonej.

Jakie zdjęcia dla Alamy

kierowca w rękawiczce skórzanejCo fotografować dla Alamy? Zadając inaczej pytanie, co może się sprzedać, czego potrzebują klienci? Kilka lat współpracy z agencją Alamy nauczyło mnie, że klienci poszukują… wszystkiego! Dosłownie, wszystkiego. Byleby zdjęcie zachowało odpowiednio dobrą jakość.

Nie musisz robić zdjęć fashion, specjalistycznych sesji w studio, nie musisz robić zdjęć typowo komercyjnych, a wręcz klienci Alamy uwielbiają zdjęcia newsowe. Czy możesz sprzedawać zdjęcia swojej okolicy lub wręcz ze spaceru? Absolutnie tak. Są miejsca, które warto zwiedzić, interesujące turystycznie regiony, dzieją się wydarzenia, które komuś posłużą za ilustrację do artykułu, itp. Na Alamy wszystko ma szansę na zarobek, od zdjęć żywności, poprzez produkty, krajobrazy, zdjęcia turystyczne, architekturę, nawet te mało popularne, regionalne, nieznane miejsca, aż po zdjęcia ludzi, portrety, reportaże, archiwalne,…

Jednocześnie im lepiej zrozumiesz największe potrzeby klientów, tym więcej zdjęć sprzedasz.

Powyższy poradnik to zaledwie podstawy, najważniejsze, najbardziej poszukiwane informacje, o które wciąż pytacie w mailach. Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć temat i pomóc podjąć pewne (właściwe) decyzje 🙂 Jednocześnie liczę na to, że ci, którzy są już obecni w agencji, poświęcą czas na re-edycję swoich plików, zadbają o idealny opis i słówka, przez co zwiększy się wygoda pracy klientów, a w przyszłości także polepszy się jakość oferowanych zdjęć, co przyciągnie jeszcze więcej klientów i przełoży się na lepszą sprzedaż. Efekty i odpowiedź na pytanie – jak wygląda sprzedaż zdjęć na Alamy leżą w waszych rękach.

Świadomie zrezygnowałam z wypunktowania zalet i wad, gdyż to, co dla jednych będzie zaletą, dla innych może być wadą. Na forach internetowych możecie znaleźć mnóstwo burzliwych dyskusji za i przeciw, które po wielu latach wciąż do niczego nie prowadzą, bo ile ludzi, tyle opinii 🙂  Pisząc ten artykuł starałam się w obiektywny sposób przedstawić fakty, abyście mogli podjąć nienarzucone decyzje.

Powodzenia!

Share
Powrót do: Poradniki fotograficzne